Felieton "Informatyk"
To moja osobista słabość – lubię informatyków. Jak wiadomo, pisząc program informatyczny, nie należy używać zbędnych słów,
a każde z nich ma znaczenie. Na dodatek, dość łatwo zmierzyć, który z informatyków posługuje się lepiej językiem. Dobre programy
lubią też uogólnienia i myślenie systemowe. We wszystkim tym świetnie się odnajduję i promuję taką właśnie kulturę osobistą. Jasne
i proste myślenie, umiejętność odróżniania szczegółów od rzeczyważnych, klarowna komunikacja nastawiona na przekazanie
informacji, a nie na wygadanie się. W tak ukształtowanych umyśle musi być jakaś siła, skoro informatycy zarabiają duże pieniądze.
Jestem nawet gotowy postawić tezę, że na tle wielkiej masy źle kształconych ludzi, kultura umysłu informatyka jest czymś wyjątkowym. W kontraście dla wieloletniej ucieczki od matematyki, szukaniu łatwych studiów tylko dla papierka, studia informatyczne jawią się jako czas solidnego formowania umysłu. To jest coś, czego ludzie w ogóle nie dostrzegają – nawet nie wiedza, ale sposób myślenia jest kluczem do zwycięstwa. Rozmawiałem kiedyś z absolwentem informatyki, który zaraz po studiach został menedżerem, a rok później szefem jednego z oddziałów firmy. Jego atutem w tym przypadku był klarowny sposób myślenia porządkujący rzeczywistość. Po prostu wiedział co, jak, kiedy i po co. To takie proste. Jednak nie dla wielu powikłanych umysłów, uciekających od faktów na rzecz emocji i wyobrażeń o świecie. Oczywiście, wielkim zagrożeniem dla umysłów ścisłych jest pozostawanie jedynie w wirtualnym świecie, w którym wszystko jest pod kontrolą. Dlatego należy patrzyć całościowo na takie studia: nie chodzi tylko o techniczne umiejętności, ale o sposób życia, o sposób myślenia. Czyli coś, co kiedyś nazywało się – kształcenie.
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
Prezes Zarządu
Stowarzyszenia WIOSNA